Menu Zamknij

Tolerancja, czyli jak żyje się nacjonaliście w najbardziej kolorowym mieście w Polsce

Wiktoria Sikorska

Bolą mnie jelita, głowa i plecy, ściślej, krzyż. Nie wynika to wszystko z przemęczenia czy przepracowania, bynajmniej! Chora do szpiku nienawiść wypełnia moje ciało, choć wszyscy wydają się zło dobrem zwyciężać (na szczęście nie dociera jeszcze do Ducha). Kłębi się w trzewiach, gromadzi w czarnych płucach, usiłuje szturmować umysł i rozsądek. Mam ochotę patrzeć nienawiści w twarz.

Słucham Diany Ross i ze szczerym współczuciem myślę o grupie nacjonalistów, których okrzyków przyszło mi słuchać podczas parady równości w Poznaniu na początku lipca. Choć właściwie nie słyszałam ich zbyt wyraźnie, bo kolorowy tłum głośno wznosił okrzyki radości, machał do potencjalnych oprawców, śpiewał My się nie chcemy bić! My się chcemy całoooować! Czego to wszystko jest klarowną egzemplifikacją? Co oznacza garstka ludzi w kominiarkach wobec tłumu rozrzewnionego miłością i pragnieniem tolerancji? Bynajmniej, nie mam zamiaru zdawać relacji z poznańskiego marszu równości, chcę jednak porozmawiać o tolerancji. Mam nadzieję przybliżyć ideę tego kolorowego orszaku maszerującego miastami. Ogromnym smutkiem napawa mnie myśl, że owe święto rozumiane jest jako szalony pochód “gejów i lesbijek”. Chwilka! Czy przychodzi nam z trudem r o z u m i e n i e naszego ojczystego języka? Czy to nie przypadkiem parada równości? A to dopiero!

Pięknym jest, że poznańska parada z roku na rok bije rekordy frekwencji. Pięknym jest, że te tłumy to ludzie ze środowiska LGBTQ+, owszem, ale również szeregi heteroseksualistów, rodziny z dziećmi, matki wspierające swoje dzieci w walce o znormalizowaną wolność wyrażania siebie i wreszcie ludzie pragnący tolerancji. Daleko idący brak zrozumienia “inności” jest zatrważający. Nie przepadamy za “czarnymi”, wszyscy Azjaci wyglądają dla nas tak samo, nie możemy znieść osób uzależnionych od alkoholu czy narkotyków, bo to dla nas brudne byty bez praw (przecież sami takie życie wybrali?! to przecież nie choroba), boimy się Muzułmanów, bo to na pewno terroryści z bombą w plecaku… Za Krzysztofem Kornackim – wybitnym profesorem humanistyki – winniśmy z ciekawością świata pozbawioną stereotypowego oglądu otworzyć się na siebie, na to co między nami jest wspólne: na nasze c z ł o w i e c z e ń s t w o. Dlaczego tak trudno nam zobaczyć człowieka w człowieku?

Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie chcę generalizować, forma, której używam jest narzędziem owego poczucia równości. Nie mamy prawa nikogo wykluczać ze względu na poglądy czy orientację seksualną, mamy za to obowiązek tolerancji. Skądże, nie można nikomu kazać adorować, czy choć lubić środowisk homoseksualnych. Nakazuję się jednak, szacunek dla drugiego człowieka i tolerancję wobec bytu, który równym jest z nami, gdyż do życia został powołany. Kim jesteśmy by uzurpować sobie prawo do chorej wybiórczości kto zasługuje na spokojne życie, a kto nie? Tolerancja, o której staram się mówić, jest naszym prawem i obowiązkiem. Nie chcę brzmieć patetycznie, ale to wartość, o którą chcemy walczyć. Chcemy aby nasze dzieci dorastały w świecie, gdzie owa wartość jest oczywistą oczywistością, bo to jedno z podstawowych praw człowieka. 

Bywa w moim zgoła smutnym oglądzie rzeczywistości, że nagle, nieomal niespodziewanie, potrafię zachwycać się i zachwycać, jacy ludzie są wspaniali. Nie ma w tym żadnej zależności sprzężonej z rasą, kulturą, orientacją seksualną czy wyznaniem. Jednak dziwnie stężona koherencja bije od ludzi kroczących w paradach równości i nie ma to nic wspólnego z moją adoracją ekstrawagancji, w której sama się lubuję. To uśmiechy ojców ze swoimi małymi dziećmi na ramieniu wśród tęczowego tłumu, to dumne ze swych synów i córek matki, to starsza pani tańcząca z fenomenalnym uśmiechem na balkonie w odpowiedź na radosne krzyki parady. To radość b y c i a wynikająca ze świadomości bezgranicznej siły Dobra. 

Rozumiem zniesmaczenie krzykiem na wysokie C, głośnym “gejowskim” śmiechem i połową męskich pośladków w przykrótkich spodenkach. Mnie też to mierzi. Sęk w tym, że czuję to samo zniesmaczenie wobec damskich pośladków dyndających zza jeansowych przykrótkich szortów. A Ty? Tobie też to przeszkadza? Tylko mi nie mów, że nienawidzisz gejów, ale na myśl o lesbijkach Ci staje. Nie sądzisz, że to hipokryzja? Odnajdź w sobie choć ciut tolerancji, a dopiero potem daj sobie prawo do ślinienia się na widok kobiecych pośladków kroczących po ulicach i fantazjach o współżyciu dwóch kobiet. 

Wiktoria Sikorska