Menu Zamknij

SLOT ART FESTIVAL

Hanna Kantor

To miał być artykuł zachęcający do wybrania się na Slot Art Festiwal 2020, ale niestety korona wirus pokrzyżował wszystkim plany. Organizatorzy zadecydowali, że w 2020 roku Slot Art Festival się nie odbędzie.

Planując tegoroczny Slot zdecydowaliśmy się na hasło #sztukawyboru. Elementem sztuki wyboru jest podejmowanie decyzji. Czasem aby móc zrobić krok wprzód, trzeba zostawić coś za sobą. Nie wiemy, co przed nami.

A więc ten artykuł potraktujcie jako wspomnienie lata. W zeszłe wakacje wybraliśmy się z redakcją (Paulina, Hania i Pau) na Slot Art Festival. Był to nasz pierwszy raz na Slocie. Mimo że wszystkie pochodzimy z innych części polski – Paulina z Trójmiasta, Pau z Lublina, a Hania z dolnego śląska, każda słyszała o festiwalu i skrycie co roku pragnęła się tam wybrać. W 2019 wreszcie się udało. Idea festiwalu cholernie nas ciekawiła, dlatego przy okazji udało nam się przeprowadzić wywiad z jednym z jego organizatorów. Dla OpenCall Magazine rozmawiamy z Marcinem Młynkiem. 

Marcin Młynek – organizator Slot Art Fesitval, dyrektor ds. promocji. Członek Rady festiwalu – rada pracuje cały rok i ma decydujący głos w najważniejszych sprawach dotyczących wydarzenia.  

Hanna Kantor: Jak zaczęła się Twoja przygoda ze Slot Art Festival?

Młynek: Koleżanka powiedziała mi, że są fajne imprezy w klimacie goa trance* w Giżycku. Byłem fanem goa, więc spakowałem plecak i pojechałem na imprezę. Na miejscu zorientowałem się, że festiwal oferował o wiele więcej niż dobrą imprezę. Od tamtego momentu Slot ,,wrósł” w moje życie, tak, że działam w nim do dziś.

HK: Kiedy był ten pierwszy wyjazd?

22 lat temu. W tym roku to już 27 edycja Slotu.

Paulina Kościk: Związany więc jesteś już długo z festiwalem. Ale chyba nie od razu zająłeś się organizacją?

Nie, na samym początku przyjeżdżałem na festiwal jako zwyczajny uczestnik. Potem zauważyłem, że brakuje ludzi w ochronie. Postanowiłem zapisać się do wolontariatu i stałem na bramce (przyp. red. Slot Art Festival w całości oparty jest na zaangażowaniu wolontariuszy, są oni zarówno w ochronie, organizacji, grupie programowej, informacji, kawiarniach itd.)

HK: Jak wygląda współpraca Slotu z wolontariuszami?

Slot jest bardzo nietypowym festiwalem. Jeśli chodzi o kwestie organizacyjne to wszyscy ze sobą współpracujemy, wszyscy jesteśmy równi, nie ma jednego lidera. Tworzymy to wspólnie i ta współpraca to motor napędowy tego festiwalu. Tu, w Lubiążu, nic by się nie wydarzyło bez wolontariuszy. Każdy wkłada coś w ten festiwal, jedni przyjeżdżają, żeby pro bono poprowadzić warsztaty lub pomagać w organizacji, inni wolontariusze pracują nad programem, w festiwalowych kawiarniach, stoją na bramkach lub w punkcie informacyjnym.   

HK: A skąd pozyskujecie wolontariuszy i prowadzących warsztaty?

Z racji wieloletniej historii festiwalu, zdążyliśmy już wypracować sobie sieć kontaktów. Ludzie też sami zgłaszają się do nas ze swoimi pomysłami. Nad całością czuwa ekipa warsztatowa, która wyszukuje lub wybiera spośród zgłoszonych propozycji.

HK: Gdybym chciała zgłosić się jako wolontariusz do organizacji festiwalu lub prowadząca warsztatów, co musiałabym zrobić?

Najlepiej obserwować naszą stronę internetową i kanały w mediach społecznościowych. Ogłaszamy nabór i publikujemy formularze, za pomocą których można się zgłosić.

Aby zostać wolontariuszem trzeba mieć skończone 16 lat. Bezpośrednio przed festiwalem organizowane są spotkania, na których wolontariusze z całej Polski zapoznają się z szefami ekip, a potem rozpoczynamy wspólną pracę.

HK: Co daje bycie wolontariuszem na festiwalu?

Daje możliwość poznania Slotu od środka, wielu mówi też o tym, że jest to szansa na głębsze zaangażowanie się, lepsze poznanie się z ludźmi. Pozwala też na bardzo aktywne współtworzenie. 

HK: Ilu wolontariuszy tworzy Slot?

Około 1,5 tysiąca.

HK: O… to bardzo dużo. A ilu uczestników przyjeżdża?

W ostatnich latach przez festiwal przewija się ok.  6-8 tysięcy ludzi (łącznie z wolontariuszami).

PK: Mimo pomocy wolontariuszy, organizacja takiego festiwalu musi być kosztowna. Bilety to Wasz jedyny sposób na dochód?

Slot Art Festival to tak naprawdę gigantyczny crowdfunding – bilety to nasz główny sposób finansowania festiwalu.  Jesteśmy też otwarci na współpracę z ewentualnymi sponsorami, ale też nie przyświecają nam cele ekonomiczne.

PK: To w takim razie, wszyscy muzycy z Waszego dość obszernego line up’u występują na zasadach wolontariackich?

Część programu jest rzeczywiście realizowana na zasadach wolontariackich, a część na zasadach komercyjnych. Rozmawiamy indywidualnie, nie mamy utartych schematów, szablonów..  

PK: A kto wybiera zespoły muzyczne, które będą grać?

Zespoły pojawiają się w różny sposób, część z nich sama się zgłasza, do niektórych my się odzywamy. Część pojawia się też w ramach głosowania np. na Scenie Konkursowej.

PK: Część z nich występuje więcej niż raz. Czy wśród nich są to też byli uczestnicy Slotu?

Tak, niektórzy wracają do nas, ale w innej roli. Ta slotowa publiczność jest bardzo specyficzna, ale jednocześnie życzliwie nastawiona do początkujących zespołów, to odbiorcy zaangażowani, chcący wchodzić w interakcje.

HK: A ile trwają przygotowania do festiwalu?

Praca do kolejnej edycji zaczyna się jeszcze w trakcie festiwalu, a część rzeczy nawet wcześniej 😊Już rozpoczęliśmy pracę do Slot Art Festival 2020. Żeby przygotować festiwal pracujemy nad nim cały rok. Slot Art. Festival 2020 odbędzie się 7-11 lipca 2020.

HK: To już będzie w takim razie 28 edycja Slotu. Jak zmienił się festiwal przez ten okres?

Przede wszystkim, zmieniło się miejsce festiwalu. Zaczęło się wszystko od Giżycka, które z czasem stało się po prostu zbyt ciasne na festiwal. Zaczęliśmy więc szukać nowego miejsca. W ten sposób trafiliśmy na pałac w Lubiążu. I tak przenieśliśmy się do największego na świecie opactwa cysterskiego. Mało osób wie, że pocysterski klasztor w Lubiążu jest ponad dwukrotnie większy niż kompleks zamkowy na Wawelu. Inne zmiany z jakimi spotkaliśmy się przez lata organizacji festiwalu to z pewnością to, że zwiększyła się ilość przyjeżdżających uczestników. Mam też wrażenie, że wzrosła wartość samego festiwalu, głębia przekazu i relacje, które łączą uczestników. Sam program też cały czas poddawany jest modyfikacją, staramy się co roku prezentować coś innego, rozwijać i być otwartym na potrzeby odbiorców.

HK: A kim jest typowy Wasz odbiorca? Do kogo jest najbardziej skierowany festiwal?

Nasz główny odbiorca to osoby w przedziale wiekowym 16-25 lat, zainteresowane kulturą alternatywną, którym zależy na samorozwoju, uczeniu się nowych rzeczy. Jednak  na Slocie pojawiają się też osoby starsze i jednocześnie młodsze, czy też rodziny z dziećmi.

PK: Jaka jest główna idea festiwalu?

Sztuka życia, która przenika wszystkie dziedziny. Zależy nam, żeby osoby przyjeżdzające na festiwal rozwijały się na różnych płaszczyznach. Sztuka życia jest hasłem przewodnim, natomiast w kontekście, tego co dzieje się obecnie w naszym kraju, różnych polaryzacji społecznych hasło tegorocznej edycji to „to co wspólne”.

HK: A jaką na Slocie rolę odgrywa religia?

Slot jest inspirowany wartościami chrześcijańskimi, ale nie jesteśmy związani z żadnym wyznaniem, ani też nie jesteśmy festiwalem religijnym. 

HK: Czyli nie łączy Was nic z katolicyzmem?

Nie mamy nic wspólnego z żadną religią. Można przyjechać na Slot i wyjechać z niego, nie wiedząc w ogóle, że to jest festiwal inspirowany wartościami chrześcijańskimi. Ten wątek jest całkowicie możliwy do pominięcia. W kontekście festiwalu podoba mi się bardzo jedna przypowieść z Biblii, w której Jezus mówi o talentach. Te talenty można zakopać w ziemi lub je wyciągnąć i nimi „obracać” i przynoszą wtedy owoc. Nam zależy na tym, aby uczyć innych jak ,,obracać” tymi talentami i wydawać w swoim życiu owoce.

HK: Co jest Waszym największym osiągnięciem?

Zadowoleni jesteśmy z atmosfery, z platformy do dialogu, komunikacji. Cieszymy się że udaje się nam tworzyć fajne, specyficzne, bezpieczne miejsce do rozwoju. 

PK: Slot Art Festival jest festiwalem, na którym zabronione jest picie alkoholu. Opłaca Wam się niesprzedawanie procentów?

Pewnie nie, ale zależy nam na tych walorach edukacyjnych festiwalu. Prawdopodobnie z akcyzą nie byłoby już to samo. To nie jest też ten typ imprezownia.

HK: Wasza rzeczywistość to przepiękny stary pałac cystersów, ale również pięknie, klimatycznie zaaranżowane przestrzenie, które idealnie wpasowują się w obiekt. Co się dzieje, gdy Slot po 5 dniach festiwalu kończy się?

Nasze utopijne miasteczko się pakuje. Co roku budujemy i ozdabiamy je na nowo.

 

PK: Ile czasu zostajecie po zakończeniu festiwalu w Lubiążu?

Część z nas wyjeżdża tydzień później, a część, aby wszystko przygotować, przyjeżdża tydzień przed festiwalem.

HK: Jakie macie plany na najbliższą przyszłość?

Wyspać się :D. A potem zacząć oczywiście pracę nad kolejną edycją.

*Goa trance – podgatunek muzyki trance. W odróżnieniu od innych podgatunków trance wywodzących się z Europy, narodził się w indyjskiej prowincji Goa. Rozwój goa trance jest ściśle związany z rozwojem psychedelic trance w drugiej połowie lat 90.

 
Zdjęcia: Hanna Kantor, Paulina Kościk