„A może właśnie faceci są bardzo wrażliwi?” – Rubens o muzyce i emocjach ukrytych w nowym utworze „Echo jego kroków”

Hanna Kantor

 

Hanna Kantor: Zanim rozpocząłeś solową karierę, przez wiele lat grałeś i tworzyłeś z czołowymi artystami w Polsce. Po wydaniu debiutanckiej płyty, podobno Twoja kariera zaliczyła „istny rollercoaster”, czy spodziewałeś się tak dużego pozytywnego odbioru i sukcesu albumu?

Rubens: To co wydarzyło się po wydaniu pierwszego singla i pierwszej płyty, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Z perspektywy czasu, mogę smiało powiedzieć, że wręcz mnie to przytłoczyło. Na pewno nie byłem gotowy na tak dynamiczny rozwój wydarzeń. 

Co było dla Ciebie największym impulsem do rozpoczęcia własnej, solowej drogi po latach intensywnej pracy z innymi muzykami?

Myślę, że szukałem nowych doznań. Kilka okrągłych lat, co weekend wsiadałem w busa i jechałem w Polskę grać koncerty. Nawet w tak ekscytującym zajęciu jakim jest granie koncertów można złapać niezdrową rutynę i popaść w marazm. Myślę, że ten stan rzeczy mnie dopadł. Chciałem spróbować czegoś nowego, dać sobie zupełnie nowy rodzaj emocji, którego jeszcze nie zaznałem. W zasadzie to po prostu chciałem jeszcze raz stanąć na polu z napisem “start”.

 

Jak ten etap — bycia najpierw muzykiem „po drugiej stronie sceny” — ukształtował Cię jako dzisiejszego frontmana i autora własnych utworów?

Uważam, że niestety niewiele mi to pomogło, hehe. Wychodzenie na front, rozmowa z publicznością i bycie liderem to zupełnie inna sprawa niż stanie na scenie jako gitarzysta. Z każdą rolą wiąże się zupełnie inne zadanie i odpowiedzialność. NIe da się ukryć, że grając na instrumencie można trochę się ukryć na scenie. Będąc wokalistą/liderem nie masz takiej możliwości.

 

Podczas naszej wspólnej sesji okazało się, że dzielimy miłość do Londynu. W Twojej muzyce słychać też brit-pop. Co z brytyjskosci najbardziej Cię muzycznie inspiruje?

Lubię mimo wszystko nieprzewidywalną angielską pogodę. Charakterystyczną dla Anglii szarość i deszcz. To wszystko ma taki nostalgiczny kolor, a ja jestem bardzo nostalgiczną osobą. I oczywiście muzyka. Od lat 60 do dnia dzisiejszego, od rocknrolla po trip hop z Bristolu. Mógłbym tak wymieniać bez końca. Kocham angielską wrażliwość w muzyce. No i football, który na wielu płaszczyznach przenika się z angielską kulturą muzyczną.

 

Jak wygląda Twój proces twórczy — od czego najczęściej zaczynasz: melodii, tekstu, emocji czy konkretnego obrazu?

Nie ma tutaj żadnej reguły. I ja też staram sobie nie nakładać sztywnego szablonu działania. Czasem jest to riff na gitarze, czasem jakiś szkic zrobiony na komputerze, czasem punktem wyjścia jest kilka słów spisanych w notatniku. Wszystkie chwyty dozwolone. 

 

 

Do sieci właśnie trafił Twój nowy numer, w którym śpiewasz o przemianie ,,Echo jego kroków”. Powiedz — czy Rubens z czasów ,,Piosenek, których nikt nie chciał’’  to wciąż ten sam Rubens, którego słyszymy dzisiaj, czy może jesteś już zupełnie innym artystą?”

Nie powiem, że jestem zupełnie inna osobą. Mam swój core, którego chyba już nigdy się nie pozbędę. Wydaje mi się, że jest nim wrażliwość. Chyba trochę większa od statystycznego faceta, a może nie… może właśnie faceci są bardzo wrażliwi? Staram się mówić wprost o uczuciach i emocjach. Być szczerym od początku do końca. Chociaż na pewno od czasu debiutu kilka spraw się u mnie zmieniło. 

 

 

Twoje piosenki są bardzo osobiste. Czy dzielenie się własnymi historiami i emocjami przychodzi Ci naturalnie, czy to raczej proces, którego musiałeś się nauczyć?

Dzisiaj już śpiewam nie tylko moje osobiste historie. Pozwalam sobie na kreację w moich tekstach. To spory komfort w porównaniu do tego, jak kiedyś mówiłem wprost, że piszę o swoim życiu. Dzisiaj to co jest autobiograficzne a to co wykreowane, bądź zasłyszane w moich tekstach, niech będzie moją słodką tajemnicą, hehe.

Czy jest utwór w Twojej solowej twórczości, który jest dla Ciebie szczególnie ważny? I co sprawia, że właśnie ten numer jest wyjątkowy?

Myślę że na pewno jest to mój pierwszy singiel “Wszystko OK?”. To od tej piosenki wszystko się zaczęło. To też numer, który ma w sobie wyjątkową moc. Wystarczy przeczytać komentarze pod klipem na YT. Tam do dnia dzisiejszego ludzie piszą jak ważna jest dla nich ta piosenka. 

Gdybyś mógł zrealizować jedno muzyczne marzenie — współpracę, projekt albo konkretny koncert — co by to było?

Wspólny numer z którymś z panów z Radiohead 🙂

Nad czym obecnie pracujesz i czego Twoi słuchacze mogą spodziewać się w najbliższym czasie?

Cały czas mocno pochłaniają mnie moje piosenki. Single, single, single i rok 2026 to zwieńczenie, czyli trzecia płyta.